Archive for February 1, 2007

Coś niesamowitego…

Coś niesamowitego co dzieje się z polskim sportem w ostatnim roku. Chylę czoła siatkarzom, piłkarzom (w końcu sukcesy były, choćby wygrana z portugalią), Kubicy a teraz mogę jeszcze rewelacyjnej gry gratulować szczypiornistom!! Nie wiem co ma wpływ na poziom naszego rodzimego sportu, może po prostu w tym momencie przeżywa swoją druga młodość;) Przed mistrzostwami nikt nie wierzył w sukces siatkarzy, i co? Polacy, miażdżyli kazdego po kolei i polegli dopiero w finale. Finał piłkarzy ręcznych jest jeszcze wiekszym zaskoczeniem dla fascynatów sportu, polska drużyna była uznawana za średniej klasy zespół, który nie miał się liczyć, tymczasem rzucają piłką całkiem nieżle! Niesamowicie cieszą mnie te sukcesy. Nie tylko ,dlatego ,że polacy zdobywają tytułu, wierzę ,że pomoże nam to w rozwoju wszelkich dyscyplin sportowych w polsce. Państwo będzie naciskane z różnych stron, zacznie dawać pieniądze, nowe kluby sportowe wszelkiej maści zaczną  wyrastać jak grzyby po deszczu (deszczu nagród;) ).
Wierzę, że ten scenariusz jest mozliwy do zrealizowania, dlatego serdecznie wam dziękuje szczypiorniści , dajecie nam nadzieje, na lepsze jutro dyscyplin sportowych.

 Ufff…dzisiaj po szkole brat poprośił mnie o pomoc w remoncie (tak wyprowadza sie!:D ) koło  16 wpadłem do niego z roboczym ubraniem. Dostałem w łapy papier ścierny i dajesz. A co robiliśmy?:D Cyklinowaliśmy panele, Romek ścierał główną wartswę ręczną cykliniarkom, a ja poprawiałem ścierniakiem.
Bilans : 10 godzin pracy Romka, 4 godziny pracy moje. Wszystkie parkiety zeszlifowane! Pył na ścianach, w oczach, na włosach, a nawet na rzęsach ( białe rzęsy, białe brwi, białe włosy – Dziadek Mróz:D) Po pozbieraniu pyłu z ziemi narzędziami typowymi dla konserwacji powierzchni płaskich okazało się, że zajmuje on (pył:D) całe wiadro:D Naprawde! Muszę przyznać, że było fajnie, tym bardziej ,że przyśpieszam proces wyprowadzki mojego kochanego braciszka:) Ale póżniej pomyślałem, że gdyby płacił mi według stawki amerykańskiej ( 10dolarów/hour) to byłby mi winny jakies 120 zł ,znaczy się jestem frajerem…no nic, zdarza się. Raz pod wozem, raz w kabriolecie..ehh:)
:*

Comments (1)